Codzienny Dzień Kobiet.

List Kobiety do Kobiet.

8.03.2016

 shutterstock_111689612

Najdroższa Kobieto,

dziękuję Ci, że jesteś!

Jest 5 rano  a Ty właśnie otworzyłaś oczy, w myślach tworzysz listę rzeczy do zrobienia (śniadanie do szkoły, wyprasuj koszulę, umyj podłogę, o 13 lekarz, a o 17 obiad z teściami … )
i tak każdego dnia, dzielnie stawiasz czoła codzienności.
Dziś nie musisz, dziś jest Twoje święto i uwierz mi, kiedy usiądziesz z gorącą kawą i dobrą książką w swoim ulubionym miejscu, nie wyprasujesz tej cholernej koszuli, a dziecku śniadanie do szkoły zrobi Twój partner ( ewentualnie daj małemu szczęściu 10 zł i niech w tym dniu wcieli w życie codziennie lekcje dietetyki, którymi go karmisz, pozwól na samodzielność) świat się nie zawali! A Ty świętuj!

Piszę do Ciebie ten list, bo z całego serca pragnę, żebyś była szczęśliwa. Chcę przypomnieć Ci jak piękną, mądrą i wartościową osobą jesteś. Zasługujesz na to, co najlepsze i nigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Jeśli nie krzywdzisz innych, każdego dnia starasz się, żeby najbliższym niczego nie brakowało, sumiennie wykonujesz obowiązki, jesteś najlepszą matką, żoną, przyjaciółką, sportowcem, kucharką, dietetykiem, mechanikiem, nauczycielką, kochanką, babcią … to KAŻDEGO dnia zasługujesz na to, co najlepsze i masz prawo do czerpania z życia.

Chcę, żebyś znalazła w sobie równowagę, doceń siebie i to, że nie musisz być we wszystkim najlepsza. Nie musisz codziennie wyglądać jak miliony monet, możesz mieć zmarszczki, możesz zapomnieć pomalować paznokci, możesz mieć  2 kg więcej niż powinnaś, możesz zapomnieć o urodzinach ciotki Krysi, ale nie możesz zapomnieć jak WSPANIAŁĄ, DOBRĄ i NIEPOWTARZALNĄ osobą jesteś, nigdy! 

Na swojej drodze spotkasz ludzi, którzy będą chcieli zniszczyć Twoje poczucie wartości, będą chcieli Ci wmówić, że Twoje życie powinnaś układać według ich planu, że źle się ubierasz, że tatuaże nie są dla Ciebie, że sport, który uprawiasz nie przynosi Ci rezultatów, że Twoja praca jest do dupy, że nie powinnaś zjadać ostatniego kawałka czekolady – wiesz co z robić z takimi ludźmi? Omijać szerokim łukiem, wszyscy chcą Twojego dobra, nie pozwól im go sobie odebrać!

Masz swój mózg  i jeśli nawet zwymiotujesz od tego ostatniego kawałka drugiej czekolady,  to będzie to Twoje, kolejne doświadczenie, nie będziesz musiała obwiniać nikogo obok, nie będziesz mogła mieć pretensji, bo to Ty zadecydowałaś.

ZASŁUGUJESZ NA TO CO NAJLEPSZE!
Dlatego nie zasługujesz, na to, żeby płakać za facetem, który po kolacji lepszej niż we włoskiej knajpie, sexie jak z najlepszych filmów porno, nie zadzwonił, nie podziękował, nie docenił. I nie ma tu o czym dyskutować, jeśli czujesz się, źle, jeśli czujesz, że robisz za dużo dla kogoś, kto ma to w nosie, jeśli czujesz się wyczerpana, jeśli czujesz, że nie jesteś szczęśliwa – nie ma sensu. Pamiętaj, że jeśli Ty jesteś bez formy, cały Twój świat dostosuje się do Ciebie. (czyt. Będzie delikatnie mówiąc do dupy)  Jeśli znajdziesz w sobie szczęście, jeśli z całych sił, na przekór wszystkim i wszystkiemu będziesz szczęśliwa, złe sytuacje nie będą miały na tyle siły, żeby Cię otaczać. Twoja energia ma rozwalać system! Jesteś ogromną wartością, stać się na wszystko, jeśli tylko chcesz. Powiedz sobie „szczęście?-bez Ciebie nie idę :D”
Nie proś o miłość – nigdy! Kolejna lekcja do zapamiętania. NIGDY nie sprawisz, żeby ktoś, kto tego nie chce, Cię pokochał. Nigdy nie sprawisz, żeby facet, za którym biegasz dostrzegł w Tobie coś więcej niż desperatkę, którą można przelecieć, która coś ugotuje i która nie wymaga. A  Ty? Znowu będziesz wyła w poduszkę. Nie chcesz tego, żadna nie chce. NIC NA SIŁĘ. Nigdy nie licz na to, że będziesz równym partnerem dla swojego faceta, jeśli będziesz na jego łasce finansowej, jeśli nie dokładasz się do budżetu domowego, nie jesteś dla faceta partnerem do rozmów. Możesz jedynie prosić o pieniądze, a to żałosne. Możesz zarabiać tysiąc złotych, a jeśli 600 przeznaczysz na rachunki, to masz pełne prawo do tego, żeby za resztę kupić sobie torebkę i nikt nie ma prawa wypomnieć Ci tego ile na siebie wydajesz. A jeśli to robi, to zastanów się poważnie kim dla niego jesteś.

Masz stawiać cholerne wymagania, bo nie zasługujesz na bycie z dupkiem. Masz dawać tyle wolności, żeby sam wiedział, gdzie chce wracać. Masz być w jego centrum uwagi, masz zakaz zadowalania się MOŻE, KIEDYŚ, CHYBA, masz zakaz zadowalania się pół-miłością, pół-prawdą, pół-szczęściem.
Masz kochać siebie i stawiać siebie na pierwszym miejscu, to Twoje życie i zacznij żyć, jest później niż Ci się wydaje.

Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to prędzej czy później to dobro do Ciebie wróci. To o czym myślisz, to przyciągasz. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile decyzji podejmujesz tylko przez to, że o tym myślisz. A jeśli myślisz, że facet jest beznadziejny, że praca jest beznadziejna, że jestem gruba – to właśnie tak jest. Zmień myślenie, zmień słowo problem na wyzwanie, zaprogramuj się na szczęście.
Zaprogramuj się na radość. Jest 8 marca, to Twoje święto, jesteś ósmym cudem Świata. Zatroszcz się o siebie, bo ZASŁUGUJESZ na bycie kochaną, uwielbianą, dobrą, wspaniałą, bogatą, docenianą!

Codziennie stań przed lustrem i powtarzaj sobie:

1. Jestem wspaniałą, mądrą, dobrą osobą!
2. Zasługuję na wszystko, co najlepsze!
3. Kocham siebie, dbam o siebie.
4.Potrafię zadbać o swoje finanse.
5. Mam unikany talent, który pielęgnuję.
6. Potrzeby mojej rodziny stawiam a równi z moimi potrzebami.
7. Doceniam to, co przynosi życie.
8. Wybaczam tym, którzy mnie zawiedli
9. Szaleję na swoim punkcie.

 

A jeśli on zapomniał dziś o całym koszu kwiatów dla Ciebie (albo chociaż jednym ;)) Ty masz pełne prawo zapomnieć o obiedzie)

Wszystkiego najlepszego! Bo wszystko co najlepsze może należeć do Ciebie – musisz tylko chcieć!

Kocham Cię,
Maja.

Toksyczni nie lubią szczęścia.

Jakiś czas temu postanowiłam, że będę szczęśliwa i wiecie co? Jestem.

(będzie dużo szczęścia, bo powtarzanie pozytywnych słów, dobrze wpływa na naszą psychikę) :))

Myślałam, że szczęście to przyjaciele, rodzina … teraz wiem, że to są tylko ludzie. Ludzie, których weryfikuje czas i to nie oni są miarą szczęścia (o ile można w ogóle można je zmierzyć). Szczęście to obudzić się ze świadomością, że nikt nie może wmówić Ci, że nic nie osiągniesz, to zapach kawy, którą możesz wypić z osobą, która Cię wspiera. To noce, podczas których tęsknisz i odebrane telefony, które przynoszą dobre informacje. Szczęście to świadomość siebie, siła, która przychodzi z porankiem. Szczęście to słabości, które wzmacniają Twój charakter. To chęć zmiany- nie dla kogoś, dla siebie. Szczęście to mieć pewność, że kochasz i jesteś kochaną. To codzienny uśmiech i rozwiązywanie problemów, szczęście to Ty, silna, niezależna i wymagająca najlepszego traktowania. Szczęście to uświadomienie sobie, że nawet jeśli zostaniesz całkiem sama na tym świecie, zawsze się podniesiesz.

Kiedy zmienisz się w szczęśliwą osobę, zmieni się cały Twój świat. Tak, będzie bolało, odejdą od Ciebie osoby, które karmiły się Twoim smutkiem. Toksyczni ludzie, którzy zjadali Twoją energię życiową, którzy za wszelką cenę chcieli pokazać swoją wielkość poprzez pomniejszanie Twojej osoby. Będzie bolało, bo uświadomisz sobie, że często byli to Twoi bardzo bliscy przyjaciele, rodzina. Nie zawracaj – nigdy nie rób czegoś co sprawia,  że masz ten wewnętrzny niepokój, który mówi, że „nie powinnaś tego robić”. Cokolwiek będzie się działo nie przestawaj się uśmiechać.

A teraz odwróćmy sytuację.
Czy jesteś toksycznym człowiekiem?
Czy cieszysz się z małych i dużych sukcesów bliskiej Ci osoby? Czy pozwalasz, żeby każdy mógł decydować o sobie? Czy obrażasz się, kiedy coś nie idzie po Twojej myśli? Czy pozwalasz, żeby Twój partner rozwijał skrzydła? Czy jesteś dobrym człowiekiem? Czy cała uwaga musi być skupiona na Tobie? Czy jesteś w stanie milczeć, kiedy widzisz, że druga osoba nie ma ochoty na rozmowy?

Pomyśl sobie kim jesteś i czy chcesz być szczęśliwy sam ze sobą czy chcesz, żeby odpowiedni ludzie byli częścią Twojego szczęścia.

Toksyczni nie lubią szczęścia, wtedy głodują i umierają.Nie mają pożywienia, nie mają Twoich porażek i Twoich niepowodzeń. Ale to dobrze, im mniej ich przy Tobie tym lepiej się oddycha.

I jak to powiedziała moja Pani A; „lepiej iść przez życie z jedną dobra duszą niż całym nic nie wartym tłumem”

 

 

 

Zauważyłam, że piszę bardzo regularnie – dwa razy w roku :))

 

M.

(bez)sens

Nowy Rok zasłużył na krótkie rozmyślenia. Dlatego odkopałam hasło do bloga i postanowiłam odrobinę wysilić swoje, szare komórki. Podobno powinnam napisać jakiś BEST SELER ( i nie mam na myśli tu książki kulinarnej), do rzeczy.

Z początkiem każdego roku robimy postanowienia, piszę o tym pod koniec miesiąca, bo 80% z nich szlag jasny trafił, a 20% przekładamy na lato, bo wtedy się bardziej chce. Mamy koniec miesiąca, kończy się wypłata, frank odstrzelił klasę średnią, pogoda zimowa myśli, że jest wiosną, dzieci mają ferie, a Ty zamiast zapierdzielać kolejne kilometry na bieżni czytasz drugą połowę internetowego szitu i myślisz, że Twoje postanowienia same się zrealizują. Muszę Cię rozczarować, jeśli natychmiast nie ruszysz dupy, do lata wymknie Ci się ona spod kontroli i wakacje znowu spędzisz nakryta/y kocem gdzieś pod jabłonią w sadzie z daleka od ludzi.
Nowy Rok to kolejne pytania o (bez)sens życia, lekkie depresje i wieczne pretensje; co z tym gościem/ tą dziewczyną jest nie tak?! Chcemy coś zmienić w naszym życiu, bo ciągle nam mało, myślimy, że jak będziemy więcej zarabiać, więcej pracować i więcej spędzać czasu na głaskaniu swojego ego będziemy lepsi- gówno prawda. Każdy ma swoje priorytety, dla jednych najważniejsze są pieniądze ( fajnie, szkoda tylko, że nie możesz się do nich przytulić kiedy nawet Twoja ręka mówi, że boli ją głowa)
dla drugich jest są to przyjaciele i rodzina ( do tych należę ja), dla kolejnych jest to zdobywanie kolejnych miejsc na mapie ( fajnie, szkoda tylko, że nie masz z kim dzielić tych emocji), dla jeszcze innych priorytety się nie liczą (żyją sobie z dnia na dzień i mają wszystko w dupie- a później się dziwią, że mają ją taką wielką).

I kto ma rację?

Każdy, bo tak naprawdę liczysz się tylko Ty i to od Ciebie zależy, jak bardzo chcesz sobie spieprzyć życie. Jesteś najważniejszą dla siebie osobą i pamiętaj,że to Ty masz być szczęśliwy, są jednak złote zasady, które polecam sobie wyryć na czole.

Jeśli chcesz być szczęśliwy:

1. bądź dobrym człowiekiem 2. nie rań uczuć innych osób
3. nie marnuj czasu innych jeśli nie jesteś pewny swoich decyzji
4. nie kłam, nie zdradzaj i nie oszukuj
5. trzymaj się zasad
6. korzystaj z życia i ciesz się z małych rzeczy
7. doceniaj wysiłek innych
8. sprawiaj, żebyś był radością dla innych (dawaj z siebie 2x tyle ile wymagasz od innych)
9. pomagaj potrzebującym
10. myśl o sobie

Życzę, żeby nikt z Was nie okazał się w tym roku największym przegranym.

Stawiam słoik nutelli, że nie wiesz jak to pogodzić – pocieszę Cię, ja też nie – wszyscy jesteśmy mistrzami teorii, ale kiedy przychodzi czas realizacji, nie wiemy jak się zabrać do życia. Najważniejsze to nie marnować swojego czasu na ludzi, którzy chcą się nami bawić, którzy nie wiedzą czego chcą, którzy widzą tylko czubek swojego nosa- to te osoby, dla których oddajemy całych siebie ciągną nas w dół ( ale sami jesteśmy sobie winni). Nie darować zdrady, nie zapominać krzywdy – przebaczać i nie mieć kontaktu.

Jeśli chodzi o miłość to: ja już niczego nie oczekuję i może będę sama, ale nie zmarnuję już nawet pół dnia na kogoś, kto nie wie czego chce lub myśli, że mogę być częścią jego świata -nie, ja mam być całym jego światem, żadnych ułamków.

A jaki jest Twój sens życia?

M.

  • „I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi”

List do przyszłego męża (?)

Drogi przyszły Mężu!

Mam nadzieję, że gdzieś tam jesteś, bo najgorsze są powroty do domu, w którym nikt na Ciebie nie czeka. I chyba z braku pewności piszę do Ciebie, z nadzieją, że jak już mnie znajdziesz spełnisz chociaż połowę? NIE! Wszystkie moje oczekiwania- przecież masz być moim ideałem :) Musisz wiedzieć, że kompromisy uznaję tylko wtedy, kiedy Ty zrezygnujesz z czegoś równie ważnego. Nie mam dużych wymagań ( ale znajdź pół godziny na przeanalizowanie tego listu – postaram się nie rozpisywać, chociaż wychodzi mi to całkiem nieźle)
Bardzo możliwe, że nigdy się nie spotkamy, a ja zostanę ze swoją starością, samotnością i słoikiem nutelki sama, ewentualnie przygarnę kota, który będzie udawał, że mnie kocha (za miskę żarcia też jestem w stanie zrobić dużo :P )

Pewnie chcesz, żebym przeszła do rzeczy, bardzo proszę. Wymagania, które przedstawię, nie są czymś, czego nie jesteś w stanie od siebie dać. Ja daję to codziennie.
Chciałabym, żebyś (jako mój idealny mąż) nigdy nie dopuścił do tego, żebym poczuła się źle sama ze sobą, liczę na Twoje wsparcie i upewnianie mnie w przekonaniu, że mogę wszystko jednocześnie łącząc to z uwielbianiem ( ;p ) mojej osoby, oczywiście bez przesady, mówienie mi, że jestem piękna na każdym kroku- nie to nie o to chodzi, mam lustro i wiem kiedy wyglądam dobrze a kiedy rewelacyjnie (innej możliwości do wyboru brak). Swoim zachowaniem pokazuj, że nie muszę się martwić o to, że jest ktoś kto podoba Ci się bardziej.

Zdaję sobie sprawę, że jako mój ideał, nie pozwolisz żebym po pracy, która jest równie ważna jak i Twoja, szorowała podłogę zaraz po przyjściu do domu- liczę, że jeśli będziesz w nim szybciej, przywitasz mnie gorącą herbatą a posłodzisz ją buziakiem :)
Chciałabym, żebyś był moim przyjacielem, kimś z kim będę chciała dzielić się wszystkim, oczywiście życzyłabym sobie, żebym była dla Ciebie taką samą osobą. A jako mój najlepszy przyjaciel, nie pozwolisz na to, żebym była smutna czy czuła się pominięta. Nie chce grać w Twoim życiu drugich skrzypiec. Chciałabym móc dzielić się z Tobą wszystkim co mam / co wiem – przy czym nie chcę żebyś bagatelizował tego, o czym będę Ci opowiadała. (Spokojnie babskie ploteczki zachowam dla dziewczyn).

Możliwe, że nie będę gotowała tak dobrze, jak Twoja mama, ale jeśli nie chcesz być szefem kuchni w naszym domu, musisz zaakceptować moje kulinarne podboje (ewentualnie gotować ze mną, co sprawiłoby mi największą przyjemność). Chciałabym żebyśmy sprawiedliwie podzielili rolę, a najlepiej większość spraw załatwiali razem. Musi być między nami równość, nie ma możliwości bycia ponad kimś. Ja akceptuję Ciebie – Ty mnie. Szanujemy siebie wzajemnie ( używanie języka nienawiści- przeklinanie, obrażanie, psychiczne dręczenie, zdrady, agresja – jeśli przejawiać będziesz jakiekolwiek z wyżej wymienionych, niestety, ale znikniesz z mojego życia tak szybko,jak się pojawiłeś)

Każdy z nas miał jakąś historię, jednak bycie w związku obliguje nas do tworzenia naszej wspólnej. Dlatego nie wyobrażam sobie imprezowania (chyba, że to ustalimy wcześniej), wyjazdów, wyjść oddzielnie. Dzisiejsze czasy są przepełnione szybkim sexem i brakiem miłości, ja z moimi babcinymi poglądami nie wyobrażam sobie sekretów w związku, Twoje niepowodzenia są moimi i odwrotnie. Nie wyobrażam sobie także, że mógłbyś być zainteresowany inną kobietą bardziej niż mną!
Rozumiem, że musisz pracować więcej, żeby utrzymać rodzinę ( planuję mieć z Tobą dziecko!) Nie chciałabym jednak, żeby zostawanie po godzinach okazało się, sprawdzaniem biurka z sekretarką. Potrafię być mściwa jak nikt inny, dlatego uprzedzam na starcie o ile nie chcesz mieć piekła :) Nigdy mi nie mów, że mam trzymać emocje na wodzy, to są moje odczucia i będę płakać i śmiać się kiedy będę chciała- możesz mnie w tym wspierać, albo może Cię nie być w ogóle.
Odnośnie dziecka – jeśli Ty pracujesz następnego dnia – ja wstaję w nocy, ale po powrocie z pracy Twoim zadaniem jest zajęcie się maluchem :)) ja też jestem człowiekiem, nie mam na czole napisana służąca i matka wiecznie karmiąca.

Prywatność w związku? Jasne w toalecie. Ukrywanie telefonu/ maila czy facebooka jest dla mnie jednoznaczne ze ściemnianiem – takiego męża mieć nie będę. Kłamstwa, oszukiwanie, mydlenie oczu, bycie chamskim – odpada.

Koledzy? O ile walczą o 3 miejsce w szeregu z naszym psem – ok jak najbardziej, ale jeśli staną się ważniejsi ode mnie – będziesz sypiał z nimi. Bo ja nie piszę się na trójkąty, czworokąty i inne figury geometryczne (chyba, że te, która tworzyć będziemy w sypialni we dwoje). Używki z kolegami? Bardzo proszę, nie u mnie w domu. Narkotyki, za dużo alkoholu- wyjazd z balu.

Jeśli chodzi o porządek w domu, rozumiem, że kurz robi się sam, ale porozrzucane skarpetki prędzej wylądują u Ciebie w samochodzie, niż ja je podniosę, talerze też nie włożą się same do zmywarki a śmieci same się nie wyniosą- dlatego pilnuj porządku o ile nie chcesz się ze mną o to kłócić.

Nie planuję kłótni, bo wiem kiedy powinnam przeprosić i oczekuję od Ciebie tego samego.
Ego, duma i inne chowamy do kieszeni. Czy to między nami czy przed kolegami.
Pokazywanie, że jesteś Panem i władcą i że pomimo tego, że jesteś w związku możesz robić co chcesz – nie ma takiej możliwości. Zawsze pytam czy zgadzasz się na to, żebym gdzieś wyszła, czy jakieś moje zachowanie nie będzie Ci przeszkadzało – liczę się z Twoją opinią, tego samego oczekuję. Twoje zdanie jest dla mnie ważne, ale jeśli Ty nie szanujesz mojego, nie wymagaj ode mnie szacunku.

Mamy tak mało czasu, więc cieszmy się nim razem. Nie sprawiajmy sobie przykrości, wybaczajmy małe błędy, kochajmy się i nigdy nie dopuśćmy do tego, żebyśmy byli samotni i poniżeni w naszym związku.

Kochaj, szanuj i spraw, żebym nie chciała nikogo innego tylko Ciebie. Spraw, żeby nie znikał uśmiech z mojej twarzy, pielęgnuj naszą przyszłość i małymi gestami sprawiaj, że będę się czuła przy Tobie pewnie i bezpiecznie. Bycie dodatkiem do Twojego życia mnie nie interesuje, albo będę jego integralną częścią – a Ty częścią mojego, albo nie będzie nas wcale.

U mnie wszystko jest albo czarne albo białe – bardzo ułatwia to życie. Bycie w związku wymusza na nas poświęcenia, czasami okrojenia swojej wolności – ale jeśli się kogoś kocha, to wolność właśnie jest w związku i można żyć tak, żeby nie krzywdzić drugiej osoby. Liczyć się z jej zdaniem, emocjami … Bez porozumienia, szacunku nie ma związku.  Nie możemy pomijać się, bo skończy się to na rozejściu w dwie różne strony.

Uff… to wstępnie koniec. W praktyce wyjdzie pewnie tego więcej. Ale spokojnie, z pewnością dojedziemy do porozumienia. Jeśli tylko się odnajdziemy …

Nie zawiedź mnie,

Twoja przyszła Żona

M.

znowu ta cholerna miłość

Kiedy osiąga się szczyt samotności, z góry wszystko widać. Przyglądasz się wtedy życiu i myślisz sobie, że nic gorszego, niż samotny obiad w mieście pełnym ludzi nie może Cię już spotkać. A jednak. Jak to mawiała MMonroe „wolę być nieszczęśliwą samotnie, niż nieszczęśliwą z kimś innym”. Może miała rację?
Muszę się tu trochę wypłakać, bo widzę jak życie mnie dogania, a ja dalej nie wiem, o co w nim chodzi. Bo niby wszystko, co materialne odchodzi, więc o to się nie muszę martwić. Przejmuję się przyszłością jakbym bała się, że nie mogę osiągnąć więcej … tylko właśnie, co to takiego. Nigdy nie zależało mi na tym, żeby być oblewaną złotym szampanem, chodzić w butach za miliony monet ( chociaż wolę płakać w mercedesie ;p ). Zależało mi na tym, żeby móc obudzić się obok osoby, która spełnia ten dialog:

Joe Black: Kochasz Allison?
Quince: Tak.
Joe Black: Jak się poznaliście?
Quince: Milionerka poznała patałacha i z jakiego niepojętego powodu przygarnęła go.
Joe Black: Kocha cię? (Quince potakuje) Jesteś pewien?
Quince: Wie o mnie wszystko i mną nie gardzi.
Joe Black: Wszystko?
Quince: Nie dosłownie. Zna moje tajemnice, te najgłębsze, najbardziej wstydliwe.
Joe Black: To dobrze?
Quince: Tak, dzięki temu jestem wolny.
Joe Black: Wolny?
Quince: Tak… Bo mogę ją kochać i nie martwić się o nic. Bo wiemy o sobie wszystko.
Oby te moje poszukiwania, kiedyś znalazły metę.
I teraz kiedy siedzę w swoim gołębniku, marzę o tym,żeby nie myśleć. Tak zwyczajnie, przestać się przejmować, spuścić z tonu i czerpać z życia to, co dostałam. Nie walczyć z przeznaczeniem. Po prostu być sobą.
-M.

Prawdziwe życie zaczyna się w piaskownicy.

Lepienie psychiki młodego człowieka powinno odbywać się w białych rękawiczkach, żeby później nie dorwał Cię i nie wyrzygał*, że został źle wychowany. Ostatnio, spędzam dużo czasu na placu zabaw (z małą Helenką (opiekuję się najbardziej asertywną osobą na świecie)). Uwielbiam obserwować zachowania tych młodych ludzi, walczących o swoje zabawki i tytuł najgrzeczniejszego dziecka roku.
(Swoją drogą opieka nad dzieckiem, to najlepsza metoda antykoncepcji, polecam tym, którzy mylą się w metodzie kalendarzykowej lub innej klerykalnej)
Do rzeczy. Ja i Helena nie lubimy innych ludzi, szczególnie tych,którzy zabierają nam nasze zabawki i niszczą najbardziej zajebistą babkę świata. Oświadczamy to dosyć głośno. Jednak dość często (jako, że mała jest miss piaskownicy) podbija do niej mały Antoś czy tam Krzyś i z wyczuciem słonia wyrywa jej ulubioną foremkę- żółwia, za której zabranie w najlepszym wypadku pada się na twarz i je piasek. Na szczęście Hela nie mówi i nie może mu jeszcze dosadnie powiedzieć, co myśli o jego podbojach. Siedzę sobie z boku i obserwuję jak Antoś/Krzyś zostaje najpierw wepchnięty w piasek, a później pozbawiony foremki (po czym klęka i zaczyna wyć) i niby normalna sytuacja, ale scenę tryumfu przerywa mama Antosia/Krzysia słowami:

Ty życiowa łamago! Dajesz sobie zabrać foremkę dziewczynce?! Co z Ciebie za facet! (miejsce na oddech) I nie wstawaj z tych kolan, masz racje, facet powinien przed kobietami na kolanach! No już nie rycz! Chcesz banana?”

I jak tu być prawdziwym, dorosłym facetem?
Rzadko ktoś jest w stanie mnie zatkać, ale w tym momencie zwątpiłam. Zabrałam Hele, zabawki i poszłyśmy, żeby nie dowiedzieć się o życiu zbyt wiele.

Swoją drogą, od małego dostajemy informacje kim mamy być. Ważne jest, żeby w odpowiednim momencie przestać słuchać innych i być sobą.

Na dzieci przyjdzie pora …

 


Żałoba po ex powinna trwać nie więcej niż 2 butelki wódki.

I to dobrej wódki. Ostatnio otaczam się ludźmi, którzy opuszczają lub zostali opuszczeni. Sama przechodziłam „ból” rozstania, polecam sprawdzonego drinka, który leczy wszystkie rany- wódka z wódką i dużżżżąąąą ilością cytryny, do tego grono przyjaciół, o których pewnie zapomnieliście, bo przecież miłość zabiera za dużo czasu. Uuuu rekatywacja, bo przecież na jednej miłości świat się nie kończy,a poza i tak do siebie wrócicie,a jak nie to będziesz miał/a na kogo narzekać lub dobrze wspominać. Nic na siłę, bo przecież nikogo nie da się zatrzymać przy sobie, prędzej czy później uczucie, którego nie ma, lub które jest toksyczne- eksploduje i boli bardziej. Najgorsze jest czekanie, a może do wiosny, a jeszcze wspólne wakacje, aaaaaaaa jeszcze nie wiem co. Każdy podejmuje decyzje zgodne z …hmm no właśnie? Czy zgodne z własnym ja? Czasami w to wątpię. Najważniejsze jest to, żebyś byl/a szczęśliwy/a. Pamiętaj, że Twoje szczęście zależy tylko od Ciebie i decyzji, które podejmujesz i sposobu w jaki myślisz. Jeśli każdego dnia budzisz się z tęsknotą i pytaniem gdzie on/a jest i dlaczego nie przy mnie, PRZESTAŃ :) wstań i powiedz:

hmmmm jaki wspaniały dzień, a Ty przystojniaku, tak  do Ciebie mówię, do tego w lustrze, dziś należy do Ciebie! :)

Dużo miłości Wam życzę, tej rycerskiej, staromodnej, tandetnej i uczciwej.

Ps. I Love U – genialny, kiczowaty film (książka piękna) o miłości, polecam na pogłębienie depresji.

Na poprawę nastroju polecam:

M.

 

ps. u mnie wszystko ok :)))

Słyszę głosy!

Nie pisałam tu tak dawno, że prawie zapomniałam, że to potrafię. Nowe doświadczenia, wyprowadzka, selekcja znajomych, określenie celu – być szczęśliwą.Wzloty i upadki, jak to w życiu bywa. Z cyklu kolejne, kto jak nie ja? Cały ten świat, to choroba psychiczna. Zadziwiające jest to, że w przeciągu 6 miesięcy można nauczyć się więcej niż przez całe życie. Walczą we mnie dwie osoby – ta grzeczna i ta mniej … Staram się obrać tę dobrą drogę, czyli grzecznej i poukładanej, z zasadami itp, ale kiedy nic się nie dzieje – zaczynam się dusić, jakby ktoś mnie zamknął w złotej klatce, ale za chwile budzę się i wiem, że ciężko patrzy się  sobie w twarz, kiedy wiesz, że kogoś skrzywdziłaś lub możesz to zrobić. Dlatego, jeśli jestem słaba ulegnę pokusom, jeśli nie – głowa do góry i do przodu, nie patrząc się na innych. Wiele osób lubi mi doradzać, mówić co mam robić jak żyć – daremne są Wasze cenne rady :) Wysłucham a i tak zrobię tak, jak uznam to za stosowne.  Mam ukryte tęsknoty, które potęgują moją niepewność, powinnam dostać kopa w tyłek żeby się obudzić, ale z drugiej strony tamten rok dość mocno nakopał mi do dupy, także może poczekam na kolejny, oby był łaskawszy. Obiecuję odciąć się od ludzi, którzy nie dają mi szczęścia! Bardzo ważne jest  to, żeby mieć blisko bliskich ludzi, a znać wszystkich, nigdy nie wiesz kiedy mogą się przydać.  Bardzo dużo osób się wykruszyło, bo przestałam się starać ( specjalnie, żeby dostrzec relacje, w których starałam się tylko ja) Dziękuję tym osobom, bardzo szybko pokazali kim są i co dla nich znaczyłam.  Gówno mnie obchodzi pierdolenie o braku czasu, serio. Też mam go jak na lekarstwo- ale kiedy mam chwilę zapytam, zadzwonię.  Nie potrzebuję w takim razie osób, które są na chwilę a obiecywali, że będą na całe życie. Bardzo krucha jest granica między przyjaźnią a jej brakiem. Zostają najlepsi, którzy znają znaczenie JAK DBASZ TAK MASZ.  Jestem egoistką, bo chcę być szczęśliwa, zdrową egoistką, bo chcę też szczęścia bliskich mi osób.

Co w życiu jest ważne?

niczego nie żałować, a jak żałować to tylko tego, że nie zrobiło się czegoś drugi raz!

Weźcie życie w swoje ręce i nigdy nie pozwólcie, nikomu w nie ingerować, nigdy!

 

M.

Szczęście? – zdrowy egoizm.

Od dziecka rodzice uczyli mnie, że trzeba być dobrym człowiekiem, dobrym dla innych, że trzeba się wszystkim dzielić  … że najlepiej oddawać wszystko z siebie i … i nic nie dostawać. Minęło trochę czasu, pare razy dostałam po dupie, wiele wylałam łez,  wiele wywołałam uśmiechów … Ale dopiero gdy wszystkie emocje puściły, gdy miłość dosięgnęła dna, gdy słowa zabiły uczucia, szacunku i wiary, w to co było … nauczyłam się, że dopiero, gdy pomyślimy o sobie, zaczynamy być szczęśliwi. Kiedy opuszczamy rodzinne gniazdko, zaczynamy żyć własnym życiem… popełniamy własne błędy, gasimy własne, przypalone garnki :)
Dziś usłyszałam: nikt nie będzie szczęśliwy za Ciebie, pieprz wszystko, bądź szczęśliwa!
I nie nie usłyszałam tego od kolejnej koleżanki, która mi powie, swoje złote rady, które może sobie wsadzić je w tyłek, bo popełnia gorsze błędy, ale to są jej błędy i na nich się uczy :)

Moje życie, moje szczęście, moje łzy, moje uśmiechy, moja miłość, mój strach, moje decyzje.
Dziękuję za troskę,poradzę sobie ze swoim (nie)szczęściem. Chcesz pomóc, chcesz być przyjacielem? Wspieraj, ciesz się, doceniaj, udzielaj rad, nie żyj za mnie.

I Ty żyj swoim życiem.

Jak dorosnę, zostanę dziewczyną Zorro

Tak sobie analizuję otaczające mnie relacje i zastanawiam się w czym jest gra, bo rzecz w czymś jest z pewnością. A babcia mi mówiła, że kobieta czym więcej myśli, tym więcej widzi problemów – babci trzeba słuchać, bo wiekowa i relacje ma w małym paluchu.

Są na tej planecie, zwanej Ziemią, dwie, inne planety, które spadły sobie z wysoka i im się w dupach poprzewracało, Wenus i Mars, kobieta i mężczyzna.  Lecąc na Ziemię ( a to przecież bardzo daleko jest) mieli dość czasu, żeby przemyśleć, co na tej oto Ziemi robić będą … kiedy już byli pewni, nagle ŁUP i walnęli głową w coś twardego i priorytety im się pomieszały z błahostkami.
I tak powstały zachowania, które zamiast ułatwiać życie, utrudniają.
Żyją sobie taka Wenus z takim Marsem, taki Mars z taką Wenus, co to patrzeć na siebie nie mogą, rozmawiać nie potrafią (mylą brak rozmów ze zrozumieniem bez słów). Później taki Mars albo taka Wenus, dostrzega swoją głupotę, ślepotę, ale nie umie, nie chce, boi się wykonać ruch. Boi się być, żyć szczęśliwie.  A ja sobie tak krążę i obserwuję, i ręce załamuję. Zadaję sobie pytanie: dlaczego ludzie boją się być szczęśliwi? Zatykam uszy, w tym miejscu nawet nie chcę słuchać tych tanich wymówek: bo się przyzwyczaiłam, bo to nie jest takie proste, bo nie chcę być sama, bo coś czuję, ale nie wiem co, bo tak mi wygodnie.  Tanie, prymitywne, zbyt proste.

Babcia mówiła, że kolorowa jest tylko tęcza, że decyzje są czarne albo białe. Albo coś jest, albo czegoś nie ma. Albo robisz coś na 300% ( w pl na 300%, bo na 100% po drodze oznacza na 60%) albo nie robisz tego wcale.
Jeśli spotykasz na swojej drodze szczęście, które samo pcha Ci się w łapki i wywołuje u Ciebie uśmiech, jakim musisz być idiotą, żeby wrócić do przygnębienia?

Nie zadaję tych pytań ot tak, chcę usłyszeć odpowiedzi, poparte racjonalnymi argumentami. Nie wszystko w życiu jest proste, a nie jest, bo sami to sobie utrudniamy.

Jeżeli żyjesz przeszłością, nie żyjesz teraz i niszczysz przyszłość. Jeśli chcesz zmarnować życie, na wspomnienia i duchy popełnionych, złych wyborów – bardzo proszę. Jeśli nie, zadzwoń do mnie i powiedz, że chcesz być szczęśliwym człowiekiem. Wenus i Mars. Kobieta i mężczyzna. Macie takie samo prawo do bycia szczęśliwymi.

Jak już dorosnę, zostanę dziewczyną Zorro, on jedyny miał zasady, które były albo czarne, albo białe. On miał jedną damę serca, on jej to serce zdobywał każdego dnia.

Jako, że tatusia też trzeba słuchać – w tych czasach faceci tracą jaja, a kobiety są tak czułe, jak pocałunek modliszki. Trzeba umieć być szczęśliwym.

M.